FANDOM


Lytion Południowy

Miasta Lytionu południowego.

Lytion Południowy to prowincja II Imperium Honorionu nad morzem bitew i wielkim Oceanem Zachodnim. Swoją nazwę zawdzięcza lytiończykom, którzy jeszcze przed powstaniem I Imperium, a także w czasie jego trwania zasiedlali ten region.

Wybrzeża Lytionu Południowego to niezwykły świat. W tutejszych portach stacjonuje Imperialna flota walcząca z okrętami Imeshii i Shing-Tong. Największe porty jak Aksilas i Opralas wybudowane są na klifach i tylko moc magiczna ratuje tutejsze budynki przed zawaleniem się w przepaść. Inne miasta jak Aneza, Keda i Tetsa zbudowane są w zatokach między nimi.

Panuje tutaj klimat śródziemnomorski, a na wzgórzach w głębi lądu rolnicy uprawiają krzewy oliwne i winorośla.

Namiestnik rezyduje w Opralas, głównej bazie morskiej Imperium. Dzierży on tytuł admirała floty zachodu.

Język

Najczęściej można na ulicach usłyszeć lytioński dialekt honoriońskiego, zwany tutaj po prostu "lytioną". Rzadziej można usłyszeć używany częściej na północy język sitrański lub nawet dialekt Ytern, co pozwala przypuszczać, że mimo blokady handlowej, lytiończycy z południa i północy handlują ze sobą do woli.

Ubiór

Lytiończycy z południa noszą się inaczej niż ich północni pobratymcy. Walczą z cieplejszym klimatem za pomocą luźnych szat. Te są najczęściej wykonane z jedwabiu sprowadzanego z Shing-Tong., posiadającego najróżniejsze wzory i kolory.

Kultura i Społeczeństwo

Od zarania dziejów lytiończycy utrzymywali się z handlu i rybołóstwa. Rolnictwo nigdy nie było na tyle silne, a najbliższe tereny nadające się pod większe uprawy znajdują się w pobliskim Driadonie.

Lytiończycy to lud kupiecki, który swoim kupieckim talentem mógłby rywalizować z caniehijczykami. Na szczęście działają na zupełnie innym obszarze Drikanu, choć kupcy lubią prowadzić dyskusje, czy sprytni caniehijczycy pokonaliby przedsiębiorczych lytiończyków.

Lytiończycy choć mieszkają dzisiaj w skłóconych ze sobą państwami, nie czują wrogości względem siebie. Traktują to nawet jako możliwość zarobku. Wiele towarów z Imeshii i Honorionu aż prosi się o przeszmuglowanie, a liczne zatoczki i małe porty nie mogą być cały czas patrolowane przez floty związane wojną.

Wiedzą o tym szczególnie imperialni urzędnicy, którzy wolą przymykać oko na ten "uciążliwy" proceder. Wielu z nich ściąga haracz z kompanii handlowych i gildii kupieckich.

Pomimo obecności imperialnych sztandarów w tej okolicy od niemal dwóch tysiącleci miejscowi dalej uznają "imperialnych" za najźdźców.