FANDOM


Kemock

Kemock - rozbicie dzielnicowe. Rok 853.

Kemock to królestwo ludzkie na północnym wschodzie Drikanu , założone po wojnach sukcesyjnych przez honoriońskiego generała Kriana . Kemock graniczy od północy z Tamadornem, od zachodu z Anfanem i Caniehem, a od wschodu z górami Zilarard.

Historia

Kemock około 9 wieków temu został podbity przez I Imperium Honorionu. Wcześniej na tym terenie istniało państwo nihilickie. Po zdobyciu, nihilici zostali zepchnięci do głębokiego lasu, zaś osadnicy honoriońscy zajęli ich pola i wybudowali miasta, w tym np. Ksirtam , Navathe Ir i Nemori Ir . Podczas wojen sukcesyjnych do Kemocku przybyła armia honoriońska pod dowództwem Kriana, który założył tam swoje królestwo. Po odkryciu mithrilu na początku VI wieku po upadku I Imperium, przez Kemock przezszła fala wojen i po raz pierwszy w swojej historii królestwo straciło króla . Władzę przejął Artiana I , generał wojsk królewskich. Odbudował on armię opierając ją przede wszystkim na strażnikach dróg . Królestwo powoli zaczynało dochodzić do siebie za panowania syna Artiany, Ryszarda I Ostatniego , który zginął w Ksirtam podczas powstania nieumarłych. Przybycie w tym samym czasie do Kemocku imeshian i orków , oraz włączeniu się do walki o władze nihilitów, sprawiło, że Kemock znajduje się w stanie permanentnej wojny domowej.

Geografia

Kemock podzielony jest na trzy dzielnice, rządzone przez wysokie rody. Zachodnia część znajduje się pod silnymi wpływami Imeshii. Misjonarze hetriońscy nawracają w tamtym regionie liczne społeczności stosując wykorzystując to, że tylko oni mają dość sił do ich obrony. Na północy, gdzie leży stolica - Ksirtam, panują powiązani z barbarzyńcami rycerze, którzy samych siebie uważają za władców krainy. Na wschodzie zaś nihilici obrali nowego króla Kemocku, który z miasta Navathe Ir wysyła posłów do rycerstwa w całym królestwie z obietnicami bogactw w zamian za przysięgę lenną.

Język

Kemockijczycy używają języka honoriońskiego. Dialekt caniehijski nazywany jest tutaj "wspólnym", wszelkie dialekty honoriońskie "południowym", imeshyjskie "hetriońskim". Dialekt kemocki, z silnym wpływem języka nihilickiego używany jest głównie na wschodzie, choć wielu kupców w Ksirtam potrafi niemal bezbłędnie "udawać" urodzonych na wschodzie mówców.

Nihilici używają własnego języka, który sam w sobie jest silnie związany z tamadorńskim. Przemierzając Kemock można trafić też na piktograficzne pismo wajnderskie. Jest język "starożytnych", jak nazywają ich leśni ludzie. Choć wciąż jest wielu potrafiących odczytać wyrażenia w nim zapisane, to nikt tak naprawdę nie potrafi już używać języka, który zniknął wraz z upadkiem kraju, gdy I Imperium wchłonęło te ziemie.

Ubiór

Miejscowi mówią: "Pokarz mi swój strój, a powiem ci skąd przybyli twoi przodkowie".

W Kemock strój często sugeruje przynależność do danej grupy społecznej. Kupcy ubierają się często na modłę oryksańską, wybierając luźne i długie szaty oraz "pustynne" okrycia głowy. Złodzieje i skrytobójcy preferują czarne szaty i płaszcze co jest szczególnie niezwykłe ze względu na zawód, który wykonują. Rycerze noszą tuniki z herbami swoich domów.

Nihilici preferują brązowe i zielone kolory. Szczególnie zielone płaszcze z kapturami są w posiadaniu niemal każdego mieszkańca lasu.

Kultura i Społeczeństwo

Kemock zawsze stanowił pewną granicę cywilizowanego Drikanu. Tutaj życie było, jest i będzie ciężkie. Od pierwszych osadników po ich potomków 9 wieków później, życie koncentrowało się wokół pól - wysp pośrodku lasu. Dlatego też tak ważne są tutaj drogi handlowe i przemierzające je karawany. Dawniej strzeżone były przez Strażników Dróg. Obecnie część z nich znajduje się pod kontrolą nihilitów, reszta zaś pod "ochroną" imeshian, lub innej siły, która akurat rządzi w jednej z dzielnic królestwa.

Typowa wioska to duża społeczność otoczona palisadą. Osiedla te nazywa się często na wyrost miastami, ponieważ tych ostatnich jest tu niewiele, a małe osady i pojedyncze farmy padały w przeszłości ofiarami leśnych potworów, orków i nihilitów. Kemockie "miasta" dają więc schronienie nie tylko szlachcie, kupcom i rzemieślnikom, ale również chłopom pracującym na okolicznych polach.

W mieście można trafić zazwyczaj na tylko jedną, dużą karczmę. Miejscowy szlachcic daje zazwyczaj tylko jednej osobie prawo do prowadzenia przybytku, który staje się często najważniejszym miejscem spotkań dla lokalnej społeczności. Zdarza się, że na bardziej uczęszczanych szlakach, do obsługi karawan powstają zajazdy. Dziś bez ochrony królewskich strażników, obok których posterunków zazwyczaj powstawały, miejsca te są szczególnie narażone na napady banitów, potworów i orków.

Większość Kemockich osad ma bardzo rygorystyczne prawa związane z noszeniem broni. Strażnik przy bramie prosi o oddanie jej i zwraca ją przy wyjeździe z miasta. Powoduje to sporo problemów z cudzoziemcami bojącymi rozstawać się ze swoimi brońmi, bojąc się kradzieży i braku obrony przed "kłopotami" wewnątrz osady. Dlatego silnie obecny w Kemocku jest zwyczaj noszenia noży, przyniesiony przez kupców z Canieh. Te ukryte w butach lub ubraniu, łatwiej przemycić wchodząc do miast.

Prawa zabraniające noszenia broni związane są z banitami i najeźdźcami, którzy często w grupach przenikali na tereny oasd, by później od środka je zdobywać. Jedynie największe miasta jak Ksirtam lub Navathe Ir mają zbyt dużą obsadę, by taka taktyka była skuteczna i tam zdarzają się okresy "przyzwolenia na łamanie tradycji".

Kemocka szlachta jest niezwykle zróżnicowana. Na zachodzie jest to mieszanina rodzin kupieckich i rycerskich rodzin, których korzenie sięgają pierwszych żołnierzy honoriońskich na tych ziemiach. Na północy mówi się, że "Każdy rycerz ma za przodka Honoriona po mieczu i Tamadorna po kądzieli". Silne wpływy barbarzyńskie powodują, że część rycerzy zamiast w chorągwie, wiąże się w klany, a dwóch z siedmiu baronów przyjęło tytuły jarlów. Na wschodzie szlachta nie była nigdy obecna. Tutejsze osady powstawały poza ziemiami rycerzy i częto pod "herbem króla". Po śmierci ostatniego króla i wycofaniu się sił kemockich z tego dzikiego regionu, lukę wypełnili nihilici, którzy przęjeli władzę nad wioskami i miastami. By utwierdzić lud w słuszności swojej wiary, nihiliccy władcy zaczęli nazywać siebie rycerzami, lordami, baronami i książętami. Jest tam nawet Król Kemocku, który z Navathe Ir próbuje zjednoczyć królestwo.

Kemock to również miejsce wojen religijnych. W panteonie królestwa Dagon, bóg nihilitów walczy o wpływy z lokalnym kultem Djenny i Nasturii. Imeshyjscy osadnicy przynoszą ze sobą kult Hetriona, który szczególnie na zachodzie królestwa zaczyna powoli dominować. Najdziwniejszą wiarą jest jednak nowa dualistyczna religia Hetriona i Dagona, która ku zdziwieniu Zakonu i nihilitów łączy te dwa odmienne wierzenia w jedno. Maszerująca za głoszącym wiarę nieznanym prorokiem armia wiernych zdążyła już zdobyć kilka miast, ściągając na siebie uwagę sił walczących o Kemock.

Powodem najważniejszym, dla którego tak wielu walczy o królestwo jest obecność mithrilu. Magiczny metal mający niezwykłe właściwości wchłaniania mocy, zadawania obrażeń bestiom i duchom, a także dawania niezwykle mocnej ochrony, jest pożądany szczególnie przez imeshian. Ci zoragnizowali kontrolowaną przez siebie sieć enklaw od swojej granicy między Canieh, a Navarash, aż do zachodniego Kemock, by stworzyć sieć handlową wywożącą metal do Imeprium Imeshii.

Złoża mithrilu wpływają na lokalną florę i pojawienie się lokalnej sosny, której szyszki są używane są do wytwarzania Noelu. To niezwykłe wino potrafi zwiększyć siłę, refleks i inteligencję pijącego, ale w zamian silnie uzależnia. Jedynie kemocka gildia warzelników i nihilici potrafią sprządzać mikstury przeciwdziałające wpadnięciu w ten nałóg.

Kemocki lud ma jednak większe zmartwienia niż wydobywanie mithrilu lub picie noela. Żyje on w nieustannym strachu, przed tym kto następnego dnia spróbuje sforsować palisady i bramy ich osad. Czy będzie to kolejna kohorta imeshyjskich templariuszy? Może tajemniczy ramazjanie? Barbarzyńcy, nihilici, orki, bestie, banici... Aż dziw bierze, że po tylu latach wojen można natknąć się tutaj na te wyspy cywilizacji. Niestety coraz więcej jest spalonych ruin, które mija się po drodze.